L’OREAL VOLUME MILLION LASHES SO COUTURE

Można powiedzieć, że polubiłam się jakiś czas temu z maskarami L’Oreal dlatego też zdecydowałam się na nowość z serii Volume Million Lashes- tym razem tusz do rzęs w wersji SO COUTURE.

 

Ultraprecyzyjna szczoteczka Couture definiuje i otula tuszem każdą rzęsę. Bogata formuła o zniewalającym zapachu, zawiera płynny jedwab i czarne pigmenty aby nadać rzęsom intensywną objętość bez grudek. Rzęsy jak zwielokrotnione.

Szczoteczka Couture o wyjątkowo drobnych i miękkich włóknach, łączy w sobie delikatność i precyzję, aby dotrzeć do każdej rzęsy zapewniając równomierne rozdzielenie i elegancki efekt.
L’Oréal Paris opracował specjalną formułę, która pozwala pokryć rzęsy intensywnie czarną zasłoną. Wysokiej jakości materiał – formuła „płynnego jedwabiu” – delikatnie pokrywa każdą rzęsę, by nadać objętość i intensywność barwy, podkreślając oczy jedwabistą czernią.
Twoje oczy zyskają elegancką oprawę i szykowny rys w najdrobniejszym szczególe dzięki innowacyjnej formule Volume Million Lashes So Couture o zniewalającym zapachu.

Opakowanie bardzo typowe dla L’Oreal i dla serii Volume Lashes- wyróżniające się kolorystyką, obok której nie można przejść obojętnie. Złoto połączone z fioletem tworzy ładną i przyciągającą wzrok całość.

Ta maskara wyróżnia się także zapachem, nie jest to typowy, chemiczny „aromat” tuszu. Mój nos dodatkowo wyczuwa tam wanilię 🙂 Moim zdaniem nie wpływa to na komfort używania kosmetyku bo nie mam w zwyczaju ich wąchać, ale jest miłym dodatkiem 🙂

Szczoteczka tzw. silikonowa, zwężająca się ku dołowi. Usiana dosyć gęsto krótkimi „włoskami”, które zmniejszają się przy końcu szczoteczki. Na plus, że faktycznie są miękkie i nie podrażniają oczu podczas malowania.

Tusz do rzęs L’Oreal zawiera w 9,5ml produktu, czyli całkiem sporo.

Staram się, aby mój makijaż oczu był wyrazisty, ale nie przerysowany. Lubię mocno podkreślone rzęsy, ale nie gardzę też naturalnością, na którą ostatnio coraz częściej stawiam. Sama nie wiem czego spodziewałam się po tym tuszu? na pewno pogrubienia i rozdzielenia rzęs, gdyż tego zazwyczaj szukam w maskarach.
W pierwszej chwili So Couture rozczarował mnie gdyż posklejał mi rzęsy, czego nie znoszę- dałam mu więc chwilę zanim przystąpiłam do ponownych testów, które na szczęście wypadły dużo lepiej.
Tusz dobrze się nakłada i efekt podkreślenia rzęs można stopniować, ale uwaga… można przedobrzyć i osiągnąć efekt przeciwny do zamierzonego. Moim zdaniem tusz jest bardziej wydłużający niż pogrubiający. Ten drugi efekt jest naprawdę mało widoczny, ale wydłużyć można nim sobie rzęsy, aż do nieba 🙂 Moje „firanki” są dosyć długie, ale cienkie i niestety zdarza się, że zostają trochę prze So Couture sklejone co widać na poniższym zdjęciu. Nie osypuje się, nie rozmazuje, nie robi ze mnie tzw „pandy”.
Jeśli chodzi o zmywanie to muszę przytrzymać wacik trochę dłużej, żeby tusz się rozpuścił. Pomimo tego, że nie jest wodoodporny to jest z gatunku tych trwałych, ale spokojnie zmyjecie go standardowym mleczkiem czy płynem micelarnym.

Tak jak wspomniałam moje rzęsy są dosyć długie, ale cienkie i jak widać miejscami są posklejane. Weźcie jednak pod uwagę to, że zdjęcie robione jest w trybie makro i w rzeczywistości nikt nie ogląda rzęs w ten sposób 🙂
Podsumowując, za tę cenę to całkiem przyzwoity tusz do rzęs- podoba mi się jego zapach i trwałość. Używam go od ok 2 m-cy, a na razie końca nie widać 🙂

Miałyście do czynienia z tą maskarą? jak się u Was sprawdziła?