L’OREAL INFALLIBLE 24H – 125 NATURAL ROSE I KILKA SŁÓW O TYM DLACZEGO W PEWNYM WIEKU NIE NALEŻY STOSOWAĆ KRYJĄCYCH PODKŁADÓW.

Przyznam szczerze, że rzadko sięgam po drogeryjne podkłady- wyjątkiem jest Tripple Stay od Lumene, o którym muszę w końcu napisać. Tę nową wersję podkładu L’Oreal Infallible dostałam i byłam bardzo ciekawa jak sprawdzi się u mnie.

Zdjęć na pieńku u mnie jeszcze nie było, dzisiaj premiera 🙂

Infallible znaczy niezawodny!
Długotrwały podkład zero kompromisów: 24H trwałości, 24H komfortu.
– Maskuje niedoskonałości
– Odporny na ścieranie
– Bez błyszczenia
Idealna trwałość, komfort i nawliżenie.Zawiera kompleks z kwasem hialuronowym o właściwościach nawilżających oraz intensywne pigmenty dla perfekcyjnego krycia.

Na tym zdjęciu kolor wyszedł zbyt chłodny i jasny, w rzeczywistości jest cieplejszy.

Odcień, który posiadam jest najjaśniejszy w gamie 7 dostępnych- 125 Natural Rose. Początkowo przestraszyłam się tego „ROSE” – niepotrzebnie gdyż podkład wcale nie zawiera różowych tonów.
Moja cera to obecnie to NC15 i ten kolor L’Oreala jest ok.
Zauważyłam, że po nałożeniu nieznacznie utlenia się, więc jeśli będziecie sobie dobierać odcień to proponuję wziąć o ton jaśniejszy niż ciemniejszy.

Butelka jest szklana, dosyć ciężka. Podkład wydobywamy za pomocą pompki, która bardzo dobrze dozuje kosmetyk. Nie zapycha się i można wycisnąć nawet kropelkę.

Jak zatem Infallible sprawdził się u mnie? Zacznijmy od aplikacji, która nie przysparza wielkich problemów. Podkład rozprowadza się dobrze, ale musimy rozsmarować go w miarę szybko. Bardzo ważne jest, aby skóra była dobrze nawilżona. Jeśli posiadacie cerę suchą to raczej nie jest podkład dla was, może podkreślać suche skórki.
Faktycznie długo utrzymuje się na skórze i nie znika w ciągu dnia. Trzeba jednak uważać z ilością gdyż wystarczy odrobinę za dużo i maska gwarantowana. Nie bójcie się go, gdyż zapewne po kilku aplikacjach będziecie wiedziały jak porcja jest idealna dla was.
Jest to kosmetyk dosyć solidnie kryjący- porównałabym go do wcześniejszej wersji Revlon Colorstay. Jeśli macie do ukrycia to i owo to jest to idealny podkład dla Was.
Nie zauważyłam, żeby wysuszał moją cerę, ale akurat dbam o jej solidne nawilżenie.
Moja skóra nie potrzebuje mocnego krycia, zresztą w pewnym wieku 🙂 nie jest wskazane szpachlowanie się, ze względu na to, że takie podkłady mogą podkreślać zmarszczki i sprawiać, że wyglądamy na starsze niż jesteśmy. Pamiętam kiedyś panią, która chciała kupić podkład mocno kryjący, kiedy zapytałam ją co konkretnie chce ukryć? – usłyszałam, że zmarszczki :/  Dla mnie nie ma nic gorszego niż podkład zebrany w w załamaniach naszej twarzy – efekt sztucznej maski gwarantowany! Niestety wiele kobiet nie widzi jaką krzywdę sobie wyrządza.
Do podkładu Infallible dodaję zazwyczaj trochę kremu, którego używam na dzień, aby go trochę rozcieńczyć. Jedynie w miejscach gdzie chcę coś ukryć nakładam go „solo”.

Na zdjęciu widać, że podkład nie jest wcale taki jasny. Po prawej stronie nałożona została i roztarta spora ilość kosmetyku bo chciałam wam pokazać odcień. No i wewnętrzna skóra ręki jest u mnie dużo jaśniejsza niż skóra twarzy, gdzie występują zaczerwienienia, piegi i inne niespodzianki.
Nie pokazałam go na twarzy gdyż męczy mnie ostatnio alergia, a moja skóra trochę się buntuje, więc nie chciałam was straszyć 😉

Podsumowując jest to bardzo przyzwoity podkład, za przyzwoitą cenę, ale nie dla każdego. Nie polecam go osobom ze skóra suchą i ze zmarszczkami. Natomiast jeśli macie coś do ukrycia to pokuszę się o stwierdzenie, że po użyciu podkładu L’Oreal Infallible możecie wyglądać jak po użyciu PhotoShopa 😉 ze względu na dobre krycie 🙂
Teraz zaczyna się robić coraz cieplej więc odstawiam go do jesieni. Przerzucam się na BB, CC i co tak jeszcze wymyślą 🙂

Używałyście tego podkładu? Sprawdził się u Was?